-Słuchaj, Co do tego wyjazdu, to chcielibyśmy Ci powiedzieć, że wylot samolotem masz jutro o 6:00 nad ranem
-Ale dlaczego jutro? i to tak wcześnie? przecież muszę się pożegnać jeszcze z El i Michałem!
Dokończyłam szybko śniadanie i zadzwoniłam do El i Michała, abyśmy się spotkali w parku za 15 minut. Odstawiłam brudne naczynia do zmywarki i popędziłam szybko po torebkę. Zbiegłam na dół i ubrałam szybko buty. Wyszłam z domu i pobiegłam szybko do parku. El już tam na mnie czekała. Poczekałyśmy jeszcze na Michała 3 minuty. Gdy przyszedł postanowiłam im powiedzieć o moim wyjeździe. Zaczęłam rozmowę:
-Słuchajcie, chciałabym wam coś powiedzieć
-No to mów
-No więc, wiecie że mam rodzinę w Barcelonie , a nigdy u nich nie byłam
-wiemy- odparli jednocześnie
-No więc, jadę tam na wakacje. A wyjazd mam jutro rano o 6:00
-No ale jak to?! zostawiasz nas !?- wykrzyknęła El
-No ale tylko na 2 miesiące!
-Ale jak my będziemy ze sobą rozmawiać?!
-Przecież mamy telefony i Skype
-No tak, ale ja nie przeżyje bez Ciebie 2 miesięcy!
-To może uda mi się załatwić żebyście przyjechali do Barcelony. Crist.. - nagle urwałam bo wiedziałam że oni jeszcze niewiedzą o tym że jest moim kuzynem i będę z nim mieszkała przez te 2 miesiące
-Jaki Crist? Dokończ
-no właśnie chciałabym wam powiedzieć o jeszcze jednej rzeczy.
-no mów
-no więc babcia i dziadek są już starsi i muszą mieć dużo spokoju , więc okres wakacji będę musiała wytrzymać z moim kochanym kuzynem
- to ty masz kuzyna w Barcelonie??!
- no mam, ale nie mówiłam wam o nim bo byście mi nie uwieżyli
- a kto nim jest?
-Cristian Tello
- Ha ha ha , niezły żart- zadrwił Michał
- Mówiłam, że mi nie uwierzycie!
- Ja ci wierzę - powiedziała El
- Dzięki
- Ale powinnaś nam powiedzieć wcześniej o tym!
-Myślałam, że od razu będziecie błagać żeby się z nim spotkać i wgl
- Mnie kusi, ale nie będę taka, hahaha :)
Tak się zagadaliśmy i nie zauważyłam, że jest już 20:46. Wyściskałam się z przyjaciółmi i pożegnałam się bo przecież jutro nie bedzie jak sie pożegnać. Ruszyłam więc w stronę mojego domu. Gdy byłam już w domu przywitałam sie z rodzicami i popędziłam szybko się spakować. Wyjęłam moje walizki. Poszłam do mojej garderoby i się spakowałam. Ahhh nie mówiłam wam jak wygląda mój pokój, dom, garderoba łazienka więc teraz wam pokaże zdjecia!
Dom jak dom.Czy tam willa. To i tak nic bo nasz ''domek'' wypoczynkowy , to pałac , ale teraz nie będę wam go pokazywała. Może innym razem. No więc, teraz się spytacie dlaczego nie mieszkam w tym pałacu tylko na obrzeżach Wrocławia w willi? dlatego, że mój tata pracuje we Wrocławiu i nie mógł by dojeżdżać codziennie do Wrocławia przez 428km w jedną stronę.
No dobra koniec o tym, teraz czas na salon:
kuchnia:
schody nr 1 (bo jest ich wiecej ale nie bede pokazywac) :
mój pokój:
moja łazienka:
moja garderoba:
Już więcej wam nie będę pokazywać bo za długo by to zajęło.
... Gdy skończyłam się pakować, postanowiłam pójść się umyć.Wzięłam z garderoby pidżamę i poszłam się umyć. Potem poszłam się położyć i rozmyślałam co będzie jutro. Ustawiłam budzik na 5:00 , i nie wiem jak to się stało, zasnęłam.
Następnego dnia...
O nie już 5:13!! Zerwałam się z łóżka jak poparzona drąc się że nie zdąże na samolot. Pobiegłam szybko po rzeczy i wybierałam je 5 minut w końcu zdecydowałam się na to . Pobiegłam szybko do łazienki i zrobiłam poranną toaletę i się ubrałam. Popędziłam szybko na dół tata już z mamą na mnie czekali, zrobiłam sobie kanapkę którą szybko zjadłam. Zabraliśmy moje walizki, wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy na lotnisko. Gdy dojechaliśmy na nie szybko popędziliśmy do wejścia na lotnisko. Była 5:53. Wtem zabrzmiał głos : Pasażerowie Wrocław - Barcelona proszeni są o udanie się do wejść prowadzących do samolotu.
Pożegnałam się z rodzicami.Podeszłam do przemiłej Pani i dałam jej bilet. Później musiałam przejść przez taką bramkę. Gdy już to zrobiłam poszłam szybko tunelem. Gdy z niego wyszłam ujrzałam na pasie startowym ogromny samolot. Kolejna Pani zaprowadziła mnie wraz z innymi pasażerami do niego. Usiadłam się na swoim miejscu i myślałam co będę robić przez te 5 godzin lotu. Postanowiłam wyjąć słuchawki i posłuchać muzyki, nagle zasnęłam. Obudził mnie dopiero głos stewardessy : Prosimy o zapięcie pasów, przygotowywujemy się do lądowania.
Gdy wylądowalismy , wyszłam z samolotu. Od razu uderzyły mnie promienie Katalońskiego słońca. Było bardzo ciepło w porównaniu do Polski. Udałam się przez tunel i wyszłam do wnętrza lotniska. Tam czekałam na moją walizki. O tam są! . Chwyciłam je i szłam na zewnątrz. Nagle mi się przypomniało. Przecież nikt po mnie nie przyjechał, a ja nie wiem gdzie ten pacan mieszka. Zadzwoniłam do mamy
-doleciałaś szczęśliwie?- spytała się
- tak , jestem cała i zdrowa, ale przyjechał ktoś po mnie?
- tak, Cristian tam powinien juz czekać
-ale ja go tutaj nie widze
-to poszukaj
- no dobrze, pa mamo
-pa córciu
Szukałam jeszcze raz wzrokiem gdzie on jest i zauważyłam.Siedział na kanapie tyłem do mnie. Skąd rozpoznałam? Po tatuarzu na ręce i spodenkach z herbem FC Barcelony , ale nie był on sam. Postanowiłam go wystraszyc udawając fankę która szaleje na jego punkcie, nie zwracajac uwagi na jego towarzysza. Wzięłam walizki, i cicho postawiłam. Zakradłam się od tyłu i rzuciłam się na niego:
-O mój boże to Cristian Tello!!!- Zaczęłam go przytulać i wgl
-Aaaa!!!! pomocy !!- darł sie
- Cristian Cristian!!!
- Ej no, - odsunął się i nagle wykrzyczał-Anto!!!!!!!!!!!!!!!!!- wydarł się na całe lotnisko
-Cristian!!!!!!!!!
I zaczęliśmy się przytulać.
-Chciałbym Ci kogoś przedstawić.
Tamta osoba wstała i odwróciła się w moją stronę. Myślałam, że padnę na zawał. Nogi mi się zrobiły jak z wady i już chciałam zacząć piszczeć ze szczęscia.
-Anto poznaj ...
Ciąg dalszy nastąpi w kolejnym rodziale...
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć! :D I jak podobał wam się rozdział? :) Proszę o udzielanie swej opinii :D 2 komentarze- kolejny rozdział. :)






